Jeszcze w Polsce, na długo przed wyjazdem, rozmawiając ze znajomymi lub z dalszą rodziną o moich wakacyjnych planach, rzadko spotykałam się z entuzjazmem. Na jego miejscu pojawiał się raczej wyraz niepewności, czy wiem ‘w co się pakuję’. Także już na miejscu, gdy w czasie wolnym rozmawiając z przypadkowymi mieszkańcami Petersburga (zarówno moimi rówieśnikami, jak i starszymi) na pytanie co ja tutaj robię odpowiadałam z uśmiechem, że pomagam w domu starców spotykałam się z reakcją pełną zdziwienia, że przebyłam tyle kilometrów aby poświęcić swój czas dla innych. „Nasza młodzież by tego nie zrobiła” skwitowała jedna z pań. Bardzo się cieszę, że ani na chwilę nie poddałam się wątpliwościom innych i nawet gdy na dwa dni przed wyjazdem zrezygnowała druga wolontariuszka zdecydowałam się pojechać.